21 marca 2010
Benedykta, Lubomira
Znajdujesz się: Wieszjak.pl » Prawo » Forum
|   Strona główna  |   Regulamin forum  |   FAQ  |   Logowanie  |   Rejestracja  | Forum wieszjak.pl  |
 
 
 
 
 
 
 
 
 
» jestem załamana pomocy
izusia
22:02 19-09-2009  


Witam proszę Was o poradę bo sama już nie daje sobie z tym wszystkim rady.
Razem byliśmy prawie 11 lat, małżeństwem jesteśmy od 10. Mamy 8 letniego syna, mieszkanie, prace, samochód, jesteśmy zdrowi. Wszystko układało się dobrze, częściej to ja byłam tą która się obraża i złości. Mąż zawsze był spokojniejszy. Nawet jak się pokłóciliśmy to zaraz wracało wszystko do normy. Zawsze sie dogadywaliśmy. Ostanio pojechałam sama na wakacje z dzieckiem bo mąż nie miał urlopu i wtedy wszystko się zaczęło, nie miał czasu nawet na to aby do nas zadzwonić, nie odbierał telefonów, gdy już ze sobą rozmawialiśmy to były same kłótnie bo było nam przykro, że nie ma dla nas czasu. Był opryskliwy i wulgarny. Po powrocie do domu zrobił po pijanemu taka awanturę po której wyniósł się z domu na dwa dni. To ja do niego wyciągnęłam pierwsza rękę, wrócił. Ja widziałam, że to małżeństwo wisi na włosku, nie miał dl nas czasu, ciągle chciał być sam, wychodził z domu, kłamał, nie odbierał telefonów, nie interesował się nami, nie pomagał nam. Ja się bardzo starałam ratowac to małżeństwo, robiłam wszystko co tylko moglam. Po tygodniu mojej bezlinosci powiedział, że musi odpocząć i wyprowadził sie do rodziców. Ja dzwoniłam, prosiłam, błagałam. Wszyscy go prosili. Wtedy powiedział, że chce rozowdu bo nie ma juz siły na ciągłe tłumaczenia mi, ze jest zmęczony. Potem mówił, że chce separacji, ze jest mu xle ale nigdy nie powiedział co ja źle robię. Ta sytauacja trwa juz od miesiaca, ja cały czas wierzyłam, ze on wróci. Dzwoniłam, prosiłam, błagałam, płakałam. dziecko go prosi, błaga, płacze a on nie wróce i tyle. Wkońcu powiedział mi, ze mnie nie kocha i nigdy nie kochał, ze nie chce ze mną być, że nie będzie tworzył fikcyjnego małżeństwa na papierku, ze nic nas nie łączy. Ja walczyłam, on nie zrobił nic aby to uratować. Ja już nie mam siły. Sa momenty, ze go nienawidzę i się poddaję, ale po paru chwilach lub dniach wiem, ze nie umiem żyć bez niego a dziecko? jest załamane, nie mamy siły prosić i błagać ale jak żyć samemu. Nie ma już rodziny, dziecko nie ma taty. Nie chce go widzieć po tym jak słyszy od niego, że on nie wraca. Mówi, ze go nie nienawidzi. Ja jestem bezsilna, często płaczę przy dziecku bo puszczają mi nerwy. Schudłam 8 kilo, ciągle tabletki uspokajające. Nie daje rady, sama nie wiem co mam robić. Ja przestaje funkcjonować. każde nasze spotkanie kończy się kłótnią bo my go błagamy a on nie chce wrócić. Zaznaczam, ze on mieszka u rodziców, którzy całą ta sytuacje akceptują, mówią do mnie, że chcą aby on wrócił do nas ale on jest dorosły i nie mogą mu nic nakazać ani zmusić. Co mam robić poddać się czy walczyć? Czasem myślę, ze poddać się bo nie mam siły i przecież nie zmuszę go do miłości ale z drugiej strony dziecko - co on zawinił, to nie jest jego wina, on potrzebuje nas oboje. Czy warto walczyć ja nie mogę czekać aż on oprzytomnieje, bo to może nigdy nie nastapić. Myślę sobie jakim trzeba być człowiekiem aby zostawić własne dziecko i nie walczyć o rodzinę... nawet gdy sobie na to odpowiem to i tak chcę walczyć. On mówi do mnie, ze nie jest organizacja charytatywna aby się litować nade mną i wracać. Co myślicie?
Załamana
 
izusia
16:45 22-09-2009  


Proszę Was o porady - jak y to widzicie co mam robić.
Potrzebuję pomocy.
 
~bajka
87.207.99.*
13:34 25-09-2009  


Im bardziej go będziesz prosić,tym bardziej będzie butny i pewny siebie,w tym gorszej sytuacji stawiasz siebie i dziecko.DAJ SPOKÓJ,NIE DZWOŃ,NIE PROŚ!!!!! URWIJ NA RAZIE KONTAKT!!!! Niech ochłonie,odpocznie[być może zalazłaś mu za bardzo za skórę],niech poczuje,że mu was brakuje!!!!!!-ale to trzeba czasu.Jeśli to nie nastąpi pozostanie tylko rozwód.Jedyne,co musisz teraz wywalczyć to zobowiązać go do regularnych kontaktów z dzieckiem.Zajmij się póki co sobą,daj dużo miłości dziecku,by choć trochę złagodzić skutki rozstania,dużo z nim rozmawiaj,ale nie wylewaj złości na męża,nie nastawiaj dziecka,ono musi czuć,że kochacie go oboje i że to nie jego wina!!!!![możesz taką propozycję przekazać teściom,nie musisz z nim rozmawiać,niech może oni będą mediatorami].
Mam podobną sytuację,minął miesiąc i ...... świat się jakoś bez niego nie zawalił, mam pewne symptomy,że chciałby wrócić,a ja jestem zdecydowana na odwieszenie sprawy rozwodowej.Więc nie szalej,czas zrobi swoje.Jeśli już Cię nie kocha to i tak go nie zatrzymasz,po co dziecku fundować kolejne stresy,lepiej,by mimo wszystko miało z ojcem dobry kontakt.Weź coś na uspokojenie nerwów i zobacz inne,jasne strony życia.Powodzenia i wytrwałości.
 
izusia
19:17 29-09-2009  


Dziewczyny napiszcie mi jeszcze co o tym myślicie
Mój mąż nadal z nami nie mieszka, ja już do niego nie dzwonie, nie piszę sms ale
on też nie dzwoni, nie interesuje się w ogóle nami.
Jednego dnia daję sobie radę a drugiego dnia mam kryzys tak jak dziś ja nie wiem
czy umiem żyć bez niego, jestem zła jednego dnia i myślę, ze nie wybaczę mu tego
a drugiego dnia płaczę i nie widzę sensu życia.
Co byście zrobiły???
 
~bajka
87.207.99.*
11:19 30-09-2009  


To znowu ja. Mam nadzieję,że dziecko nie widzi Twoich łez i załamania,nie masz prawa mu tego fundować.WEŹ SIĘ W KOŃCU W GARŚĆ!!!!! PRZESTAŃ SIĘ UŻALAĆ NAD SOBĄ!!!!! NIC NIE OSIĄGNIESZ,A ZMARNUJESZ SWOJE ZDROWIE!!!! A MUSISZ MIEĆ SIŁY DLA SYNA!!!!!! To co przechodzisz jest normalne,miotają Tobą różne uczucia,ale to minie,daj sobie czas i organizuj go tak,byś nie miała czasu na myślenie o mężu-przecież jest tyle możliwości,trzeba tylko chcieć!!!!!.Rozmawiałaś z teściami jak radziłam?co oni na to,że nawet dziecka nie che widzieć? Musisz wyraźnie im powiedzieć,że dziecko niczemu nie winne i musi mieć ojca,kontakt z nim i z teściami.Jeśli tego nie wywalczysz masz argument do sądu,ale do tego jeszcze daleko.Nie podejmuj pochopnie decyzji,ale pamiętaj NIE DZWOŃ I NIE BŁAGAJ GO O POWRÓT!!!!! Jesli nie poczuje,że brak mu was głową muru nie przebijesz,wtedy lepsze mniejsze zło-rozwód i możliwość ułożenia życia z kim innym.Ponoć lekarstwem na miłośc jest druga miłość i tego się trzymaj.Powodzenia i wytrwałości
 
izusia
16:23 30-09-2009  


Hej Bajka dziękuję za podpowiedzi. Ostatnio przez 4 dni byłam na wycieczce i udało mi się odpocząć, zapomnieć choć na chwile, ale złapałam doła od razu po powrocie do domu.Po powrocie do domu dowiedzialam się, ze dzwonił do naszych przyjaciól i pytał czy mają ze mna kontakt i jak tam na wycieczce , sam do mnie nie zadzwonił ale powiedział mi, ze chciał ale ja bym się z nim kłóciła bo powiedziałabym, ze to jest nieszczere.
On dzwoni raz na tydzień, może dwa razy w tygodniu do syna i che się z nim widzieć ale dziecko mówi, ze nie chce z nim rozmawiać ani się widzieć. Ja tłumaczę tatuś Cię kocha chce się z Tobą spotkać a on mówi, ze on chce żeby tata wrócił, jak nie wróci to nie wybaczy mu tego i nie chce go widzieć. Mnie takie chwile załamują. W radiu leci piosenka która razem uwielbiali a teraz syn wyłącza radio ze złością i siada na dywanie i płacze ja go pocieszam ale nie mogę. Jest dobrze kiedy coś robimy przez cały dzień ale ja już nie mam siły potrzebuję odpoczynku. W listopadzie czeka mnie zmiana pracy - ja nie wiem jak dam sobie radę. Dziś widziałam męża rozmawialiśmy, on mówił, że na siłę się z dzieckiem nie moze widywac, że nie moze go zmusić. Powiedział, ze pozwu nie złoży bo nie umie napisac i nie ma czasu kazał abym sobie sama napisała i złożyła. Do domu nie wróci bo nie chce być ze mną.Syna kocha. Planuje wyjazd za granicę, stara sobie ułożyć życie na nowo, bez nas. Obrączke przetopił na pierścień atlantów...
Jego rodzice mają do mnie pretensje,że utrudniam mu kontakty z dzieckiem. Nawet do nas nie zadzwonia aby zapytac jak sobie dajemy radę. Wiem, ze lekarstwem na to jest nowa miłość ale ja nie po to brałam ślub aby sie rozwodzić, nie chcę aby ktoś inny wychowywał mojego syna. Ja chcę aby miał normalną rodzinę, mamę i tatę - razem. Boję się ma przyjść do dziecka, ja nie wiem jak mam się zachowywać. Powiedział, ze on tez był winny ale ja sie nie zmienię i on też i on chce mieć spokój, nie robic nic a ja non stop coś chciałam. Powiedział żebym sobie znalazła kogos innego.
A jak u Ciebie w zwiazku Bajka?
ile czasu zajmuje pogodzenie się z taka sytuacją???
Wiem, ze rozwód nic nie da ale może go nastraszyć tak???
 
izusia
19:01 30-09-2009  


Dzisiaj był u syna. Syn go prosił błagal o powrót do domu, ja sie popłakałam z
bezilnosci i powiedziałam mu, ze tak sie nie da żyć, jak tak moze robić a on, ze
moze.
Że po tym co sobie powiedzielismy ja jemu a on mnie to sie nie da żyć i
zapomnieć ja że się da a on nie. Ja mówię wróć a on nie, ja dziecko cierpi a on
przyzwyczji się
Boze co za dupek, myśli tylko o sobie a ja naiwna idiotka czekam i myślę, ze
zmądrzeje to bez sensu czemu ja taka głupia jestem poradźcie coś jak sobie radzić.
 
~bajka
87.207.99.*
20:54 30-09-2009  


Rozumiem,że nie zdobył się na poważną rozmowę z synem skoro zdecydował,że nie wróci? Jego psim obowiązkiem było wytłumaczyć mu co się stało i co będzie dalej,także zapewnić o miłości,ustalić kontakty. Skoro tego nie zrobił jest cynicznym,bezwzględnym draniem!!!!! Masz jasną sytuację i MUSISZ z tym się pogodzić.Niech idzie do diabła.NATYCHMIAST załóż sprawę o alimenty skoro chce wyjechać i nie daj się zwieść ,że będzie sam płacił,co najwyżej zgodnie ustalicie ich wysokość-ALE SĄDOWNIE!!!! Chcąc wyjechać musi pierw zabezpieczyć alimenty,musisz powiedzieć na sprawie o jego planach. Nie składaj pozwu,nie ułatwiaj mu życia.Jeśli poznasz kogoś wartościowego zawsze zdążysz to zrobić,nawet zaocznie.NIE PŁACZ NIGDY WIĘCEJ!!!!! Nie jest tego wart.Musisz nauczyć się żyć bez niego koniec i kropka.
Ja zdecydowałam się na rozwód gdy dzieci miały 2 i 6 lat,nie było łatwo,ale jestem upartą i silną babą,nawet skończyłam studia,zdobyłam 3-pokojowe mieszkanie,dobrą pracę.SAMA!!!!!Wyszłam drugi raz za mąż i też porażka, i... co mam powiedzieć? Dzieci mam odchowane,stabilne życie,mam się przejmować kolejnym draniem i dać niszczyć to,na co tyle pracowałam? NIGDY!!!! NIE MA NIC CENNIEJSZEGO JAK ŚWIĘTY SPOKÓJ-przyjdzie czas,że to zrozumiesz i docenisz.DASZ RADĘ,UWIERZ!!!!!!! Nie popadaj w deprechę,szkoda syna,musisz sama mu to wytłumaczyć i dać dużo miłości,zainteresowania.Kopnij w d... przeszłość-jutro też jest dzień. Powodzenia
 
izusia
21:33 30-09-2009  


Dziękuję za dobre rady, ty z doświadczenia masz na pewno rację i ja sama jestem tego pewna, aż się sama sobie dziwię, ze jestem taka głupia i naiwna, ze tak dałam się omotać.
Czasami aż jestem w stanie uwierzyć w to co on mówi, ze to przeze mnie, bo ja za dużo wymagałam, kłóciłam się.
Sama dbałam o mieszkanie, o syna, nic go nie interesowała z dzieckiem ( zero lekcji, zero zakupów), w domu robił wszystko po wielkich prośbach i groźbach, zazwyczaj siedział z piwkiem przed kompem lub telewizorem i taki z niego pożytek.
Baby są tak głupie - mam na myśli siebie, ze ja widzę tylko to, ze ojciec dziecka, mąż, jakieś dobre chwile i boję się być sama.
Mam mieszkanie, pracę, kochanych rodziców, Przyjaciół - wspólnych- ale boję się, ze nie dam sobie rady, non stop chce mi się beczeć i nie rozumiem jak mógł mnie zostawić, on nigdy nie mówił, ze było coś złego. Teraz się dowiaduję, ze przeze mnie ograniczył kontakty ze swoją rodziną, że nie byłam uczuciowa - do cholery a jaki on był, co on dawał mnie i dziecku jak nawet do syna prawie nigdy nie mówił, ze go kocha o mnie już nie wspominając - kochał mnie tylko jeśli chodziło o łóżku
Ale jestem głupia
Często nie mogłam na niego liczyć, wolał spędzać czas sam, jego rodzice nigdy mnie nie lubili, zawsze mówił, ze to ich wina i sam nie chciał się z nimi często spotykać a teraz przeze mnie.
Mówi mi, ze jak ja sobie ułożę życie i będę z kimś szczęśliwa to on też będzie.
Dziś rozmawiałam z osobą z jego rodziny i ona mi mówi, ze ja jestem kobietą, powinnam być mądra, umożliwić mu kontakty z dzieckiem - on nie chce bo go nie nienawidzi za to co zrobił- ja proszę syna i przekupuje ale on nie jest głupi lada moment będzie miał 9 lat, ja powinnam czekać i być dobra, mądra, uczuciowa a on wróci, nie dzwonić do niego, nic nie chcieć i czekać, czekać i czekać.
kwiatek on nigdy może nie wrócić.
Chciałabym, mieć to już są sobą, zacząć myśleć o sobie i o synu, ale wiem że to będzie się za mną ciągnęło jak jakieś fatum.
W końcu nigdy się od siebie nie uwolnimy tak naprawdę bo mamy syna...
Jak może mi mówić, ze mnie nigdy nie kochał - jak patrze na nasze zdjęcia na każdym uśmiechnięci, obejmuje mnie przytula co za dureń:)
Jego rodzice odkąd u nich mieszka ani razu nie widzieli wnuka a bo co tam ja utrudniam ich synowi więc oni nie będą się narzucać. teściu mi powiedział, ze jeszcze spełnia się jako dziadkowie u córki - porażka.
Potrzebny mi jest kubeł zimnej wody na głowę.
 
~zocha
193.239.224.*
21:36 30-09-2009  


DZIEWCZYNO ja mam babskiego boksera! i byłabym wdzięczna gdyby poszedł do matki.Tak mnie zlał ,że nie pamiętam 3 dni.Grozi ,że zabije mnie i dziecko.Od 5 m-cy ukrywam się u mamy.Czekam na sprawe karna.Powiedz kto ma beznadziejnie?Zazdroszcze Ci bo on nam grozi i sie ukrywam.Nikt mi nie jest w stanie pomóc.
 
~bajka
87.207.99.*
09:10 01-10-2009  


Do Zochy....
Trzymaj się dzielnie,nie daj się zastraszyć,dołóż wszelkich starań,by dostał wyrok-to będzie bat na jego d....,zakładaj sprawę o rozwód,alimenty i dołącz pismo z prokuratury,że sprawa jest w toku. Zasada jest jedna-chłop podskakuje dopóki nie dostanie po łbie-nie możesz być w żadnym wypadku uległa. Jeśli jest możliwość przy rozwodzie zrób mu eksmisję,karna sprawa w tym Ci pomoże.Będzie dobrze!!!!!!!!!!
 
~bajka
87.207.99.*
09:18 01-10-2009  


Już przerobiłam to wszystko o czym piszesz. Masz ochotę na powtórkę z rozrywki?Jest do czego i kogo wracać? Przecież sama odpowiedziałaś sobie na pytania. Ani to mąż,ani ojciec,ani przyjaciel!!!!!!!! Więc czego Ci żal? Jeszcze ułożysz sobie życie. KONIEC Z ROZCZULANIEM SIĘ!!!!!!
 
~gość
83.26.67.*
23:17 01-10-2009  


Przeczytalam twoja historie i nasuwaja mi sie dwa wnioski:
1) czy jestes pewna, ze on nie znalazl sobie innej?
2)Zastanow sie, kim ty musialabys byc, zeby powiedziec komus po 8 latach malzenstwa, ze nigdy go nie kochalas, NAWET, gdyby to byla prawda. Takie rzeczy mowi sie albo zeby celowo kogos zranic, albo z glupoty. Podkresl wlasciwe i bedziesz miala obraz tego czlowieka...
Co do dziecka, to sytuacja jest bardzo smutna. Ja sama jestem po rozwodzie, moj synek mial wtedy 2 lata, teraz ma 5. Przez rok po rozstaniu nie moglam patrzec na ojca mojego dziecka, nienawidzilam go nienal, nasze kontakty sprowadzaly sie do telefonicznych klotni. Ale zastanowilam sie i doszlam do wniosku, ze i tak sie od niego nie uwolnie, bo jednak jest ojcem dziecka i postanowilam najpierw na sile, potem coraz bardziej naturalnie poukladac nasze wzajemne stosunki. DLA DOBRA DZIECKA. Moj syn nigdy sie nie dowie o pewnych smutnych faktach z przeszlosci, bo po co? Nigdy tez nie poweidzialam do syna zlego slowa na jego ojca. Przez pierwszy rok nie interesowal sie wcale dzieckiem, nie dzwonil, to ja dzwonilam i naklanialam, zeby porozmawiali. PO paru miesiacach widzialam ten przyszlosciowy scenariusz: Ja wymuszam kontakty, a potem co roku moje, coraz starsze i bardziej rozumne dziecko placze, ze tatus nie pamietal o jego urodzinach, ani nie przeslal mu prezentu na gwiazdke i ze go nie kocha, bo o nim nie pamieta: Powiedzialam stanowczo: ALBO zaczniesz sie zachowywac jak ojciec ALBO nie chce cie widziec w naszym zyciu, bedziesz podpisem pod alimentami. Przestalam zachecac do kontaktow, bo to ON mial sie starac, zeby nie stracic dziecka. I pomoglo. Dzisiaj jest niemal idealnym tata na odleglosc.
W przypadku twojego dziecka jest trudniej, bo ono rozumie i ocenia. Twoj maz musi zrozumiec, ze moze go stracic i to nie TY masz zabiegac o poprawe ich wzajemnych kontaktow, ale ON. Na twoim miejscu postawilabym mu takie samo ultimatum, jak ja mojemu ex i zobaczyla, jak sie zachowa. Dziecko do zycia i szczescia potrzebuje normalnosci i ty musisz mu ta normalnosc zapewnic, nawet kosztem wywalenia meza z waszego zycia.
I nie zastanawiaj sie, co jest z toba nie tak, ale co jest nie tak z nim...Mysle, ze za duzo z siebie dawalas, chcac sprawic, zeby jego zycie bylo wygodniejsze...No nie sprawia, ze facet to doceni, a predzej czy pozniej obraca sie przeciwko tobie...wiem, bo mialam tak samo.
Powodzenia, mam nadzieje, ze szybko staniesz psychicznie "na nogi". I pomysl o tym, co jest najlepsze dla dziecka. Bo czy naprawde idealem ojca powinien byc mezczyzna, ktory w sytuacji, kiedy dziecko mowi, ze go nienawidzi wzrusza ramionami, mowiac "no przeciez nie bede sie z nim spotykal na sile"...
 
izusia
23:34 01-10-2009  


Wiem, że macie rację.
Wczoraj mówił, że wpadnie do dziecka nawet nie zadzwonił
, ja oczywiście dzięki Bogu i przyjaciółce sama nie dzwoniłam i nie prosiłam go o kontakt z synem wiem, ze miał ważniejsze rzeczy na głowie samochód i wszystko z nim związane.
Ja wiem, ze powinnam stanąć psychicznie na nogi.
Jestem po rozmowie z matka jego siostry, która mi powiedziała, ze kobieta jest głowa rodziny, że to ona powinna ustąpić, ze jestem mądrzejsza, ze powinnam czekać i tyle ale ludzie ja nic nie rozbiłam takiego, ze on powinien mnie zostawiać i chcieć rozwodu to jest nienormalne.
Ja boje się co powiedzą moi rodzice, którzy strasznie to przezywają i nie mają już siły.
Syn ma go dość tylko ja jestem naiwna i wierze że to się da posklejać.
Każdy mi mówi zacznij myśleć o sobie, zacznij żyć, olej go zobacz co przyniesie czas a ja wiem, ze każdy ma rację ale tkwię jak głupia w przekonaniu mam męża mam rodzinę, szkoda tylko, ze on tak nie myśli.
Dziękuję za pomoc.
Będę pisać co dalej z nami.
 
izusia
23:36 01-10-2009  


Co do tego czy on ma kogoś ja już nie wiem sama, ja go porostu nie znam, on zawsze okazywał mi uczucia każdy z naszych znajomych mówi jak to możliwe on nigdy tego by nie zrobił, on świata po za toba nie widział, on Was kocha jak coś to ty...
 
 
 
 
 
jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ekspert wieszjak.pl
Monika Kępczyńska
Prawnik, aplikantka radcowska Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie.