Zadaj pytanie na forumZOSTAŃ NASZYM EKSPERTEM
| dukeaecc | mfilipinka | nieruchomosci_waw | zaneta1985 |


~gość 194.146.*.* |
Witam, Mam pewien problem i nie wiem jak go rozwiązać. Bardzo proszę o pomoc! W grudniu pojechałam ok 300km by kupić auto które pojawiło się w internecie na sprzedaż. W ogłoszeniu było napisane że auto jest sprawne bez wkładu własnego, tylko tankować i jeździć. Była to niedziela i straszna wioska, nie było gdzie zrobić przeglądu jednak dostałam ustną gwarancję że auto w 100% jest sprawne i nic w niego nie będzie trzeba wkładać przez długi czas. Uwierzyłam i podpisaliśmy umowę kupna/sprzedaży. W czasie podpisania umowy robiłam przelew przez internet. Okazało się że w banku mam limit dzienny wykonywanych operacji 1000zł. Sprzedający zgodził się na zaliczkę w tej kwocie i przelałam 1000zł na jego konto. Podpisałam oświadczzenie że dnia następnego wpłace na konto resztę pieniędzy. Jednak umowa, którą podpisaliśmy została u niego. Po wpłacie reszty pieniędzy miał mi wysłać umowę pocztą. Po wyjeździe z tej wioski zadzwoniłam do sprzedającego by zapytać dlaczego jak hamuję to coś trze, domyślałam się że to klocki hamulcowe jednak usłyszałam że klocki były wymieniane po prostu auto długo stało i musi się rozkręcić albo jakiś kamyk się dostał i dlatego trze. Uwierzyłam więc czekałam aż to tarcie ustąpi. I tak pokonałam 300km by wrócić do domu a tarcie jakie było takie było. Na następny dzień pojechałam na przegląd auta. Okazało się że cudem pokonałam taką trasę praktycznie bez hamulców bo tarcze zjechane były na maksa, w dodatku na podnosniku olej rozlewał się wszędzie i wiele wiele innych rzeczy wyszło. W sumie naprawa tych rzeczy wyniosłaby mnie ok 4000zł. Poczułam się oszukana. Zadzwoniłam do sprzedającego by go poinformować o tym, tylko się darł że chcę wymusić by zszedł z ceny. Powiedział że jak nie chcę to mogę mu zwrócić auto a on odda mi zaliczkę którą wpłaciłam a jeśli auto dnia następnego nie wróci do niego dzwoni na policję o kradzież. To 300km nie miałam możliwości w tygodniu pojechaćby oddać auto a do weekendu nie chciał czekać bo zekomo ma kupca na to auto. Zapłaciłam 850zł za lawetę. Umówiłam się ze sprzedającym że te 1000zł zaliczki da kierowcy lawety gdy ten odda mu auto. W rzeczywistości okazało się że napisali głupie oświadczenie że auto zostało oddane a dnia następnego odbędą się oględziny auta czy nie oddałam uszkodzonego. Oświadczenie podpisane przez żonę sprzedającego bez numeru dowodu tylko podpis! Jak to zobaczyłam byłam w szoku! oczywiście sprzedający nie oddał wpłaconej zaliczki. Straciłam kupe kasy, zaliczka, laweta,już nie piszę o paliwie i przeglądzie. Ale straciłam te pieniądze na coś czego nie mam. Sprzedający powiedział że policzy sobie za użyczenie auta i wyjdziemy na zero. To śmieszne! Napisałam pismo że żądam oddania wpłaconej zaliczki oraz koszty lawety, miał na to 14 dni. Minęło już 2 miesiące i cisza. Pieniędzy do tej pory nie dostałam. Piszecie że trzeba odstącić od umowy, ale jak jeśli ja jej nie posiadam? Proszę o pomoc, co mam zrobić? Pozdrawiam | ||
zgłoś naruszenie regulaminu![]() | |||
~gość 95.41.*.* |
Nie kupować auta na odległość. To jedyna rada. Druga - nie wierzyć sprzedającemu. Mieć zawsze "pod ręką" fachowa, który pokaże sprzedającemu, że oferuje złom wart odstawienia na szrot, a chce cenę, jak za dobre auto. Proszę policzyć koszty transakcji. 300 km to już co najmniej 200 złotych na paliwo. Przejazd tam (komunikacją publiczną zapewne) i z powrotem (nabytym autem) to 12 godzin, czyli licząc TYLKO po 50 złotych za godzinę - 600 złotych. Bilety komunikacji publicznej to co najmniej 100 złotych. Tak wiec wartość auta wzrasta przy takiej transakcji prawie o 1000 złotych. Opłaca się? Przepraszam, że nie podpowiadam, jak zgodnie z prawem rozwiązać problem. Ma on jedno rozwiązanie - złożyć doniesienie na sprzedawcę - oszusta. Zanim on doniesie, że mu auto skradziono i odesłano w stanie znacznie gorszym, nić w chwili kradzieży. | ||
zgłoś naruszenie regulaminu![]() | |||
linki reklamowe | |
Dziękuje za rady. Już do końca życia to zapamiętam. Pierwszy raz kupowałam auto i gdybym wiedziała jakie będą tego następstwa z pewnością bym nie popełniła tych błędów. Jednak stało się i czasu nie cofnę a chicałabym chociaż częśc pieniędzy odzyskać. Złożyć doniesienie o sprzedawcy, oszuście w sądzie tak? Co muszę w takim piśmie napisać i jakie są koszty które muszę ponieść z tytułu wniesienia takiego pisma do sądu? Bardzo proszę o odpowiedz. Chodzę po stronkach by uzyskać jakieś informacje i nie mogę nic przypasować do mojej sytuacji. Pozdrawiam | |||
zgłoś naruszenie regulaminu![]() | |||
~gość 95.40.*.* |
Policja nie pobiera opłat za ściganie oszustów i naciągaczy. A więc na razie nie sąd, lecz policja. | ||
zgłoś naruszenie regulaminu![]() | |||
Pomógł: 134 |
Witam,
---------------------napomknę nieśmiało, że... nie posiadanie tekstu umowy nie świadczy, że ona (umowa) nie istnieje.... pozdrawiam Tadeusz | ||
zgłoś naruszenie regulaminu![]() | |||
Dziękuje za odpowiedz. Byłam na policji i mnie zbyli tłumacząc że to sprawa cywilna i powinnam się z tym udać do sądu. Kpina. No ale co zrobić. Postaram się jeszcze raz podejść może inna zmiana potraktuje moją sprawę jako oszustwo. Pozdrawiam serdecznie | |||
zgłoś naruszenie regulaminu![]() | |||
~gość 95.41.*.* |
Radzę wysłać pismo do prokuratury. Lenie w mundurach zrobią wszystko, żeby NIE przyjąć zgłoszenia, bo by musieli przynajmniej podjąć sprawę, spisać zeznanie i napisać odmowę ścigania. 2-3 godziny pracy. Nie lepiej w ciągu 2-3 minut powiedzieć, że ściganie oszustwa nie jest w ich gestii??? | ||
zgłoś naruszenie regulaminu![]() | |||
linki reklamowe | |
I poraz kolejny mnie zbyli... Pozostaje faktycznie napisać pismo do prokuratury. Nie wiem jak takie pismo ma wyglądać ale postaram się poszukać na necie. Chyba że macie jakieś linki ze wxorem pisma to proszę o nie. Nie wiem nawet jakie to koszty i do kogo kierować sprawę a na adwokata mnie nie stać. Nawet nie wiem czy odzyskam te pieniądze wiec nie wiem czy też powinnam się ładować w kolejne koszty poniesione z tytułu wniesienia sprawy do sądu no i jeśli będę zmuszona jechać do jego miejscowosci 300km na jakąś sprawę sądową to już wogóle mi się to nie opłaci. Kurcze nie wiem co robić!!! Nie wiem czego mam się spodziewać, czy to ma jakiś sens. Jeśli ma ktoś pojęcie o tym jak to może wszystko wyglądać i czy są szanse na odzyskanie kasy proszę o wiadomość. Pozdrawiam wszystkich gorąco. | |||
zgłoś naruszenie regulaminu![]() | |||
Pomógł: 134 |
Witam,
---------------------udział prokuratury w sprawie jest bezpłatny. Pozostaje napisać pismo z nagłówkiem np ZAWIADOMIENIE O PODEJRZENIU POPEŁNIENIA PRZESTĘPSTWA.... tekst ma być jasnym opisem zdarzeń z przywołaniem istotnych danych osobowych.... Prokuratura ewentualną odmowę wszczęcia postępowania będzie musiała wyrazić na piśmie. pozdrawiam Tadeusz | ||
zgłoś naruszenie regulaminu![]() | |||
~gość 194.146.*.* |
Szanse na odzyskanie pieniędzy poprzez prokuraturę są pewnie niewielkie, prawdopodobnie umorzy sprawę. W takim wypadku można: 1. Wysłać listem poleconym pismo z formalnym odstąpieniem od umowy z powodu wykrytych wad (wymienić je), wraz z wezwaniem do zapłaty kosztów poniesionych w związku z umową, z dopiskiem o zamiarze skierowania sprawy do sądu 2. Po upływie terminu na zapłatę złożyć pozew o zapłatę do sądu w miejscu zamieszkania sprzedawcy (listem poleconym), koszt 5% żądanej kwoty (z wnioskiem o postępowanie uproszczone, prowadzone bez obecności w sądzie) 3. Nie ma obowiązku obecności na rozprawie - można załatwiać wszystko pisemnie (choć wtedy nie wie się, co mówiła strona przeciwna). Konieczne jest udowodnienie, że: - auto było oferowane jako w pełni sprawne (np. ogłoszenie z internetu) - auto okazało się wadliwe (pisemna opinia serwisu, który wykrył wady) Można odzyskać tylko udokumentowane koszty: - wpłaconą zaliczkę (potwierdzenie przelewu) - opłatę za lawetę (faktura) - koszt mechanika (faktura) - koszt benzyny za 300 km (rachunek) - koszt dojazdu po auto (bilet) Trzeba dołączyć wszystkie dodatkowe dowody w sprawie - np. korespondencję e-mail, to oświadczenie o przyjęciu auta z powrotem. Szanse powodzenia są, choć utrudnieniem jest brak możliwości dokonania ekspertyzy auta. Pewnie łatwiej byłoby odzyskać samą zaliczkę - twierdząc, że umowa została rozwiązana za porozumieniem stron (stwierdzenie, że "policzy sobie za użyczenie auta i wyjdziemy na zero" jest absurdalne - za to nie może być aż 1000 zł). Jedyny sposób by sprzedawca zatrzymał pieniądze, to uznanie przez sąd, że był to zadatek, a odstąpienie było z Pani winy. | ||
zgłoś naruszenie regulaminu![]() | |||

| Kalkulatory | Pisma |
| Akty prawne | Tagi |

| A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | R | S | T | U | W | Z | MAPA SERWISU |
