pozycie malzenskie   (http://prawo.wieszjak.pl/forum/thread/17616,pozycie-malzenskie.htm)

~Zalamana - 10:15 08-03-2010
Witam czy sąd moze uznac iz ustalo pozycie malzenskie jesli malzonkowie tylko nie sypiaja raze,.nie mieszkaja ale codziennie sie widuje,rozmawiaja przez telefon,jadaja razem posilki,,,w wekkendy,mąz wozi zone autem,,,,
~gość - 13:57 08-03-2010
Domyślam się, iż chodzi o trwały i zupełny rozkład pożycia. To zależy od oceny sądu. Jeżeli sąd dojdzie do wniosku, iż na podstawie waszych zeznać ten rozkład pożycia nie nastąpił i są dobre rokowania na przyszłość to nie orzeknie rozwodu tylko może skierować sprawę np. do mediacji.
hozee - 11:53 11-03-2010
Ma ktoś pomysł na moją sytuacje?????

jestem w trakcie rozwodu ( którego nie chce szczerze mówiac).
osiem lat po ślubie sąd toczy postępowanie celem wskazania winy.
Początki mojego małżeństwa odbywały sie w domu teściów gdzie dochodziło do ataków pod moim adresem, np. teście bardzo lubili wyzywać bez powodu moją matke bo ma każde dziecko z kim innym, mnie od najgorszych.
nocowałem na klatce schodowej nie raz i nie dwa razy a wszystkiemu przyglądała sie moja małżonka która mówiac krótko pozwalała na takie traktowanie mojej osoby.
Nasuwa sie pytanie- czemu sie nie wyprowadziliście?? alez owszem podejmowałem wiele takich prób lecz udaremniane były przez małżonke bo jej po prostuy było wygodnie i bezkarnie sobie robiła co chciała.
Kiedy nie byłem jej na ręke po prostu tworzyła atmosfere nie do zniesienia i ze spokojem przyglądała sie jak opuszczałem nasz małżenski dom o różnych porach nocy, jechałem wtedy do rodzinnego domu bo klatka mi sie mówiąc szczerze znudziła.
po około trzech latach wyprowadziłem sie do babki i codziennie odwiedzałem moją rodzine, bądź próbowałem odwiedzić gdyż nierzadko kończyło sie to krótką rozmową przez domofon i pocałowaniem klamki na dowidzenia.
Zaczeło we mnie coś pękać, zacząłem tracić po prostu siły na tą patologie i przyjeżdżałem coraz rzadziej.
Niejednokrotnie wydawało mi się że uda się wreszcie dojść do porozumienia z żoną lecz każde ustalenie kończyło sie tak samo, czyli słyszałem że nie było żadnych ustaleń i tak następne lata prowokacjii, bezkarności, pretensji , pukania w puste drzwi.
Małżonka uwielbiała sie śmiać ze mnie i z moich rozterek, robi to do dzisiaj. Nigdy nie poczuła się do kłamstwa i innych postępków , nigdy nie przeprosiła. Mało obłędu nie dostałem i co ? i toczy sie sprawa o obwinienie mojej osoby.Samokrytyki -ani takiej ani tej konstruktywnej nie widziałem nigdy. Ma ktoś pomysł???? wątpie.. ale jeśli tak to bardzo poprosze o pomoc i jeśli sam bede w stanie to też pomoge.
~zalamana - 16:28 11-03-2010
kochany to smutne co piszesz,,,ja tez jestem w trakcie rozwodu ktorego nie chce moj maz poprostu zdezerterowal,po 7 latach wystraszyl sie ....jest u mamusi,,, czekam lecz nie byl swiety bo potrafil uderzyc,,,opluc ale co glupia zona wybaczala bo co bo kocha ojca swoich dzieci to jest chore,,a ty wiesz co z tego wyniak ze ona sory jak takpostepuej to raczej nie darzy cie uczuciem chyba masz podobna sytuacje do mojej u mnie tez tesciowa gra pierwsze skrzypce,,,,moze idz do psychologa to zaden wstyd ja zaczelam chodzic i powiem szczerze ciesze sie z tego,,bo mi to pomaga,,,,niewiem co jeszcze napisac jesli chcesz cos wiedziec zapytac sie o cos,,,pogadac to sie odezwij julak@interia.pl
~zalamana - 16:30 11-03-2010
przepraszam podalam niepelny adres julak3@interia.pl

Społeczność »

Zadaj pytanie na forumZOSTAŃ NASZYM EKSPERTEM
dukeaeccmfilipinkanieruchomosci_wawzaneta1985
dukeaeccmfilipinkanieruchomosci_wawzaneta1985
Dołącz do naszego grona