Zadaj pytanie na forumZOSTAŃ NASZYM EKSPERTEM
| dukeaecc | mfilipinka | nieruchomosci_waw | zaneta1985 |


~basiej 195.117.*.* |
...kochać i nienawidzić... być ofiarą samego siebie... jak pokonać strach i skończyć coś co nie ma sensu? | ||
zgłoś naruszenie regulaminu![]() | |||
~manufaktura 69.175.*.* |
odważny jeśli umrze to raz a tchórz bojac się umierać będzie tysiąc razy | ||
zgłoś naruszenie regulaminu![]() | |||
linki reklamowe | |
~majka 85.202.*.* |
Nigdy nie rezygnuj ze swoich marzeń i pragnień a jeśli Twój mąż nie myśli racjonalnie trudno to dla niego tym bardziej nie rezygnuj z kontaktów z córką to jakieś nieporozumienie, Twój mąż to druga strona mojego Ojca, który nigdy nie interesował się ani mną ani bratem a dziś mówi, że nie ma dzieci. Zadałam mu pytanie gdzie był gdy go potrzebowaliśmy szacunek do dzieci buduje się od ich narodzin tak jak i do rodziców, Twój mąż nie rozumie wielu rzeczy ma problem ze sobą z własna osobowością najwyraźniej ma poczucie winy. | ||
zgłoś naruszenie regulaminu![]() | |||
~mia27 213.156.*.* |
ja jestem poł roku po ślubie....mieszkaliśmy przed ślubem 6 lat.Można powiedzieć-byłam ślepa, wykorzytsywana itd.ja pracowałam, on do godziny 15ej spał, wyrzucili go ze studiów dwukrotnie, wyjmowal mi pieniądze z konta, zostawałam bez wypłaty. Gdy w końcu mnie oświeciło i powiedziałam nie zaczela sie agresja psychiczna-poniżanie, straszenie samobojstwem, itd. nie bede przytaczac szczegołów. Teraz mieszkamy odzdzielnie on mysli ze wszystko sie uloży ale ja już podjelam decyzje -chce rozwodu....Nie bede go cale zycie utrzymywac. | ||
zgłoś naruszenie regulaminu![]() | |||
~gość 83.19.*.* |
Witam Moja sytuacja jest następująca - jestem 6 lat po ślubie,mamy synka z zespołem downa(5 lat),sama się małym zajmuję : biegam do lekarzy na kontrole,rechabilitację(kiedyś miałam oskrzela i poprosiłam męża idź z nim bo ledwo chodzę to mi odpowiedział ''chyba Cię straszy :( ),wszystko sama robię sprzątam,gotuję itd a mąż jak wraca z pracy nie zajmuje się synkiem(nawet się nie przywita z nami :( ),i idzie coś robić żeby z nami nie posiedzieć albo ogląda tv i na necie siedzi,jak coś powiem że mi się nie podoba mówi że mam sobie iść do mojej Mamy(mieszkam u jego rodziców), cały czas przy synku źle się do mnie odnosi : głupia,idiotka,gnojek itd a jak się ''postawię'' słownie mówi że mam się zamknąć a jak idę i chcę porozmawiać z teściową to mówi czego znowu się kłócimy a jak mówię że ile można tego słuchać i mam dość to mówi że ona się do Nas nie wtrąca i że jego nie słyszy a mnie tylko(mnie ponoszą nerwy i kłócę się bo ile można tego słuchać jak ktoś traktuje cię jak śmiecia :( ) Mąż owszem płaci raty robi zakupy ale ja niemam ''dojścia'' do jego pieniędzy(jak wybrałam 50,00zł z banku bo mi brakło na zakypy to powiedział że zablokuje dla mnie dostęp do konta :( ) daje mi odliczone jak idę za coś płacić bo twierdzi że przewalę kasę ,to już długo trwa i założyłam osobne konto na pieniążki które dostaję na synka(844,00zł ) po 2 teściowa się wtrąca do wychowania synka : dałaś mu leki a zrobiłaś to tak i siak,czy one je w przedszkolu bo jakoś je i chyba jest głodny(chodzi od września) i non stop się pyta a zjadł tam i wogóle :( - wczoraj była sytuacja(już nie raz) synek zrzucał mi serwetkę ze stołu i mówię że nie wolno to on ze złości że mu nie pozwolę zaczął płakać to poszłam z nim do 2 pokoju żeby tam siedział i powiedziałam że mnie na płacz i litość nie wezmie i jak się uspokoi pójdzie się bawić i nagle teściowa się pojawia a synek jedno i to samo : ''na dół''(czyli do nich) a ja że nie bo był nie grzeczny a teściowa że nie bo nie ukochał babci i ja powiedziałam że czemu jak ja powiem że nie pójdzie oni robią wszystko na odwrót i on się później nie słucha.....i nagle mówi synkowi przeproś mamę to cię póści a ja że nie pójdzie to mąż na mnie powiedział przy Mamie : widzisz ona jest poj... tylko te z jej winy te awantury w domu są,że jak mały jest nie dobry to go posadzę za karę na łóżku a on płacze.....normalnie mam dość tak jest zawsze we dwóch na mnie i że ja jestem ta zła.... Z moimi rodzicami nie rozmawia bo powiedzieli co myślą i wielce się obraził nawet małego mi nie odepnie i nie zaniesie (4 piętro) tylko siedzi i pyta o której ma bydź, a jak ma przyjechać po nas dzwoni ubieraj się i nawet nie wejdzie po niego i nie zapnie tylko siedzi w samochodzie....moi rodzicie i brat z żoną powiedzieli że mam wnieść pozew o rozwód i alimenty i może wtedy się w stosunku do mnie zmieni i otrzeźwieje a jeśli nie to będę wolna i szczęśliwa.....jak tak na to patrzę to widzę że mają rację..powiedzcie mi co mam zrobić bo już niewiem sama :( | ||
zgłoś naruszenie regulaminu![]() | |||
~Roman 62.87.*.* |
Autor tresci ma racje pielegnuj swoje maluzenstwo,ja sam bylem 16 lat w zwiazku i na poczatku zona tez tak jezdzila do mamusi i na 7 lat pierwszych nie bylismy ze soba az 4 lata,ale zawsze twierdzila ze dobrze robi,posiedziala ze mna 2 tyg zadzwonila mamusia i jechala ze niby na tydzien wracala po miesiacu a nawet 2 i zawsze ze to nic zlego ,4 razy tez wiadomo chcac mieszkac z mama swoja sie wyprowadzala i 2 razy nawet mieszkalem z nia u jej mamy powiem tak choror zero intymnosci brak czasu dla mnie ze strony zony i ja oglem zone prosic 100 razy mama powiedziala raz i zawsze posluchala,mamy trojke dzieci juz od 7 miesiecy nie zyjemy razem,przez pol roku nie dala mi kontaktu z mlodszym dzieckiem,az sie zapytalem czy mam zlozyc do sadu o ustalenie bo mieszkamy od siebie 350 km.wtedy ze mi nie utrudnia,dzis juz inaczej patrze na to wszystko ale w pierwszym czasie po rozstaniu bylem zalamany tymbardziej ze zone kochalem i byla dla mnie calym swiatem,a ostatnie nasze rozstanie po pol roku kiedy nie miala pracy i sie zalamala wzielem ja do siebie i pomoglem przysiegala ze nigdy juz tak nie zrobi ,a le slowa dzis musialem sie podniesc tym bardziej ze mielismy sporo dlugow bo az 30 tys,ale postanowilem sam splacac,a dlugi sie wziely ie ze przepilem ale zawsze jak brakowalo to wiadomo kredyt a potem zona po co splacac mnie nie bylo bylem za granica i tak sie z 12 tys wzielo az tyle,ale ja splace powiedzialem ze bede placil alimety ale w miare swoich zarobkow,a zona chce alimety,wszyscy mowia abym wniosl o sprawe o opdzial dlugow albo zaliczyl sobie na koszt alimetow,teraz bede skladal pozew o rozwod bo poprostu mam juz dosyc a jak sie zapytalem ze moze do psychologa to nawet nic echo,ale nie zrobila nic aby ratowac zwiazek,bo za kazdym razem ja ratowalem i prosilem,tak juz jest droga posluchaj meza bo zostaniesz sama a dzieci pojda w swoja strone,a w tedy powiesz ze maz niedobry,dlugi temat czasami ciezko nawet opisac ale jak cos prosze pisac do mnie na mail rph65@interia.pl , pozdrawiam i czasami warto chwile sie zastanowic bo potem sa juz nieodwracalne sytuacje a tak jak w mojej juz sie nie da tego naprawic i wybaczyc,mam nadzieje ze jakos mi rozwod sie potoczy ze mi podpisze bo juz nawet czesc osob mowi abym wystapil o wniesienie z jej wina,no coz ale mysle ze wolal bym po dobroci i odejsc z godnoscia i niech slucha mamusi i kolezanek,a kiedys moze znajdzie ksiecia z bajki,no dwoje dzieci to juz 16 i 17 lat mniejsza przylepa to 9 lat,ale dzieci kcham i kochal bede bo jestem ich tata i to samo dziecia powtarzam ze mama tez ich kocha i maja mame szanowac ,To tyle pozdrawiam | ||
zgłoś naruszenie regulaminu![]() | |||
linki reklamowe | |

| Kalkulatory | Pisma |
| Akty prawne | Tagi |

| A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | R | S | T | U | W | Z | MAPA SERWISU |
