Śmieszny powód rozwodu.   (http://prawo.wieszjak.pl/forum/thread/2057,Smieszny-powod-rozwodu..htm)

sj410 - 14:31 17-02-2009
Z moim mężem znam się 20 lat.Przez te wszystkie lata przyjeżdzał do mnie co 2 tygodnie na wekend. Po tych latach zdecydowaliśmy się na ślub. Minęło 1,5 miesiąca a mój małżonek orzekł ,że składa pozew o rozwód. Powód: pomoc dla mojej córki. Obecnie jestem bez pracy na świadczeniu rehabilitacyjnym. Pracy raczej w wieku 50 lat tak szybko nie znajdę ,więc mam czas i co dwa tygodnie jadę do córki pomóc jej.Nie podoba to się mojemu mężowi, który powiedział że nie chce by jego żona była służącą. Proszę powiedzieć czy to nie śmieszny powód do rozwodu? Chcę zaznaczyć,że mąż od chwili swego rozwodu nie ma żadnego kontaktu z własnymi dziećmi.
minia - 07:59 18-02-2009
On jest nienormalny. Masz pełne prawo pomagać własnemu dziecku, to że on olał swoje dzieci to tylko źle świadczy o nim, a ty nie musisz robić tak jak on. Ja myślę ze to tylko pretekst do rozwodu, on pewnie ma inny powód, może ma kochankę a nie chce o tym powiedziec wiec szuka błachych powodów do rozwodu.
renatka1771 - 18:23 28-03-2009
Twój mąż jest po prostu samolubnym egoistą,jak można nie pomóc własnemu dziecku,może by usiadł w fotelu i się zastanowił co takiego się stało,że nie ma kontaktu z dziećmi.Ty jako matka kierujesz się sercem,i nawet jeśli z jakiegoś powodu uważa że dzieci Cię wykorzystują,to Ty jednak w swoim wieku masz poczucie tego co jest najważniejsze,dzieci Cię potrzebują.A skoro nie proponują ci razem abyś zamieszkała z nimi,to chodzi tylko o pomoc,a skoro tobie to nie przeszkadza i czujesz się na siłach by im pomóc-to dla ciebie musi być to przyjemność ,a nie obowiązek...może on też mógłby być przydatny w czymś...Pozdrawiam.
~gosc - 23:36 13-04-2009
a ja myślę że mąż ma troche racji że się złości za pomoc dzieciom, ja rozumiem że można pomagać dzieciom ale nie co dwa tygodnie lecieć do dziecka, które ma swoje życie, ślub masz z mężem a nie z dzieckiem więc się trochę zastanów, dzieci założą swoje rodziny i się oddalą a jak się rozwiedziesz zostaniesz sama jak palec, więc pielęgnuj swoje małżeństwo, powodzenia
~witek - 12:27 15-04-2009
jestem calkowicie po stronie tego pana jestem od 5lat wikcijnym malrzenstwem gdze zony syn kryminalista narkoman z swojo kochanko z pensy wyludzajo nigdze niepracujoc pieniodze chodz ma swoje mieszkanie zona jest tak zauroczona swoim synkem ze jest dla niego zadluzona w kilku bankach na ogromne sumy niestarcza pensji a ostatnio uciekla do niego a ja zostalem z codzenno skrzynko upomien poprostu horor
~gosc - 23:55 20-04-2009
jak wyglada podzial majatkowy przy rozwodzie z orzeczeniem winy na terenie niemiec na polskich warunkach
~gość - 12:04 22-04-2009
czy jest jakiś sposub na szybką separacie przez sąd
~Liliana - 10:57 10-05-2009
Jestem 2 tyg.po rozwodzie z orzeczeniem winy.Jestem załamanajak sędzina traktowała mnie.Ponieważ byLy mąż miał kochankę wniósł pozew.Sędzina twierdziła że skoro on wniósł pozew to ja jestem do niczego.Miał wcześniejsze wyroki o alkocholizm i znęcanie się nad rodziną .Słyszałam że kobiety kobietom w Sądzie są wilkiem.Co wy na to?
~ania - 20:04 27-05-2009
ja wlasnie zamierzam zlozyc wniosek o rozwod..moj maz nie sprawdza sie jako partner zyciowy, wiecznie ma pretensje, mowi ze jest zmeczony i to on zarabia pieniadze...ja sama poszlam do pracy by pokazac mu jak to jest byc takim egoista jak on..no i przeliczylam sie, maz mowil mi ze jego praca jest wazniejsza jak moja..i ogolnie ze wszystko jest wazniejsze..po co mi byc z kims takim kto mnie nie wspiera a zachowuje sie jak narcyz i widzi wlasne potrzeby a ja jestem tylko sluzaca we wlasnym domu..dosyc tego...
~monika - 07:57 28-05-2009
popieram cię w stu procentacz ja przechodze przez to już 12 lat i dopiero teraz stwierdzilam ze mam dość,zamierzam wystąpić o rozwod.
zaklin - 10:59 28-05-2009
poczebuje pomocy!!! MOJA SYTUACJA WYGLADA TAK:
Jestem zonaty od 20 miesiecy.Moja zona tuz po slubie przeprowadzila sie do mojego rodzinnego domu,gdzie mieszka ze swoimi dziecmi i moimi rodzicami(kazdy ma swoje oddzielne "miszkanie")Tuz po slubie zona przyjechala do mnie na 6 tygodni do pracy,gdzie zarobila pieniadze za ktore kupila zeczy dla dzieci i komplet wypoczynkowy dla swojej matki,ja rozpoczolem za moje pieniadze remont mojej czesci domu,a za nasze pieniadze(zwrot podatku) kupilismy tylko sypialnie.Okolo 4 lata prcuje w Holandii teraz po slubie co miesiac wysylam dosc spore pieniadze zonie,ktora jak do tej pory nie pracowala,Moje pieniadze ktore wysylam co miesiac roztrwania na prawo i lewo i utrzymuje swoja matke,nie potrafi zaoszczedzic nawet zlotowki.Przed slubem bylo kolorowo,ale tuz po nim zaczol sie horror.Zona mna rzadzic i moimi pieniedzmi,mowi na co je mam wydawac,patrzy tylko na siebie na swoje dzieci i matke,uwielbia sie klucic,kiedys nawet uderzyla mnie bez powodu w twarz za to ze poszlem na urodziny kolegi.Nasze pozycie malrzenskie tez sie nie uklada.Podszas naszego malrzenswa zaciagla dwa kredyty(ktore splaca za moje pieniadze i gdzie jeden kredyt podpisal jej brat moim nazwiskiem)o tych kredytach powiedziala mi dopiero po roku czasu,a ja nawet nie widzialem z tego zlotowki.Kupila komputer i telewizor za moje pieniadze a teraz twierdzi ze jest to jej wlasnoscia.Kiedy przyjezdzam do polski na 2 tyg.urlopy kontynluje zaczety juz wczesniej remont mam wtedy troche spokoju bo kiedy jestesmy razem ciagle jej cos przeszkadza i sie ciagle klucimy.Moja zona zyje bardzo luksusowo w polsce(ma prawie 3500zl miesiecznie i zdarza sie ze oddaje zloto do lombardu bo brakuje pieniedzy,nie placi za mieszkanie bo to wkoncu moj dom rodzinny(zona nie jest w nim zameldowana),jednego miesiaca placi za wode ok.35zl,a drogiego za prad ok.50zl- i tyle ma wydatkow miesiecznie) a ja musze za 300€ wyzyc w Holandii na miesiac.Jest to dla mnie bardzo przykre iz haruje jak wol,a moja zona roztrwania moje pieniadze.
Chce sie rozwiesc bo nie wytrzymam tej sytuacji,bo praktycznie nie ma pozytecznego w tym malzenstwie,ale moja zona oswiadczyla ze nie da mi rozwodu(NIE MAMY WLASNYCH DZIECI)
Nie chce separacji.JAKIE MAM SZANSE NA OTRZYMANIE ROZWODU?mimo sprzeciwu mojej zony.I czy w tej sytuacji jest jakis podzial majatku???
Czekam z niecierpliwoscia na odpowiedz.DZIEKUJE
~Pit - 13:23 28-05-2009
Żona cię nie kocha i tyle, nie łudź się, dla niej jesteś tylko sponsorem. Nie masz z nią dzieci to dobrze. Wystąp do sądu o rozdzielność majątkowo. Dom jest twoich rodziców też dobrze bo cię nie okradnie, nie wchodzi do podziału majątku. Masz sprawę prostą i czytelną. Najpierw rozdzielność majątkowa, potem być może walka o rozwód bez orzekania o winie tylko taki. Nie bierz winy na siebie bo będziesz płacił babie alimenty na nią gdy znajdzie się w trudnej sytuacji materialnej. Rozwodu nie da w dupie z nią najwyżej sprawa się będzie toczyła latami pamiętaj dla ciebie najlepiej bez orzekania o winie i tak napisz we wniosku rozwodowym ale rozdzielność majątkową spokojnie dostaniesz i kasy jej dawać po tym nie musisz. Jak będziesz miał czas idź do adwokata po poradę prawną on ci wytłumaczy i napisze nawet wniosek o rozdzielność majątkową, naprawdę masz sprawę prostą. Zrób to teraz zanim zaczniesz topić problemy wtedy się sam wykończysz bez jej pomocy. Tylko na takiej sprawie trzeba się stawić. Szkoda życia i czasu dla takiej baby. Mam swoje doświadczenia, złe doświadczenia.
Pit
~... - 15:54 29-05-2009
U mnie jest tak ze moja zonatwierdzi ze inaczej myslimi inaczej robimy ona ma inne zainteresowania w zyciu inni znaiomi interesuje mnie wychodzenie z domu ona woli poczytac ksiazke!!A teraz jestesmy ponad 2 miesiace osobno i to wszystko co mi mowiła ...robi odwrotnie i na to wszystko nazywa mnie ciota i po 10 latach mowi ze mnie nie kocha juz od 4 latach ze uczucie wygasło patrzy na mnie jak na kogos obcego...tylko ze jesli ja zadzwonie do niej to przychodzi na sex i wszyscty sie smieja ocb nawet ja sam nie rozumie tego wszystkiego a ona bardzpo mocno naciera na rozwod!!Jakis czas temu spotkała sie z kims tylko ze ona jest po rozwodzie ma juz dziecko teraz jest z inna kobieta i ma 2 dzieci a moja zona nie wiem czego od niego oczekuje wiem tylko kiedy spytałem ktot to jest i co robiliscie w mieszkaniu powiedział to kolega i rozmawiali ale ona ja pocałował ale nic nie bylo wiecej!!Ciezko mi z tym wszystkim bo kocham ja po 10 latach wciaz bardzo mocno i jakos ciezko mi zyc bez niej ale ....tak chyba byc nie mozzzzzzzze!!!
~Grażyna - 12:34 31-05-2009
przeżywam to co ty ponad 20 lat mam takie same myśli tylko brak mi odwagi na rozwód
~zero - 14:11 31-05-2009
Mnie tydzień temu świat się zawalił. Mój mąż niby to w żartach na imieninach u mojej koleżanki pod wpływem alkoholu chciał zaimponowac, tylko nie wiem komu i w jakim celu i wypowiedział taki to tekst "byłem w agencji towarzyskiej". Oczywiście dostał ze trzy razy w ryj, a teraz sie przysięga na wszystkie swietości, że to tylko taki żart. Do tej pory bliśmy partnerskim małżeństwem i tak nas postrzegano. A po tym wszystko zaprzepaścił.
~gość - 21:26 01-06-2009
To skończony kretyn albo niedowartościowany idiota , kompletnie nie zdający sobie sprawy z wagi wypowiedzianych słów i tego jaką siłę rażenia ma fakt bytności w takim miejscu dla żony .A co powiesz na taki tekst jaki usłyszałem od swojej żony na imprezie ( była trzeźwa ). Wspólnie ze znajomymi ( dosyć konserwatywne małżeństwo ) oglądaliśmy film . W pewnym momencie moja żona widząc aktora stwierdza " poszła bym z nim do łóżka bez namysłu " . Ja na to trochę zakłopotany pytam czy teraz też ? Miałem na myśli fakt że jesteśmy małżeństwem . W odpowiedzi usłyszałem " wybacz kochanie ale on ma takie spojrzenie że zdradziłabym ciebie bez namysłu " . Myślałem że mnie szlak trafi widząc minę naszych wspólnych znajomych .Nie rozmawialiśmy o tamtym fakcie z żoną . Bardzo żałuję że związany polityczną poprawnością nie dałem jej wtedy w pysk . Odpowiedz jak Ty to widzisz , jesteś kobietą . Pozdrawiam .
~zero - 20:33 02-06-2009
Tragedia, poprostu tragedia. Powiem tak: ja jestem 21 lat po ślubie i nie
przypominam sobie żebym taki tekst wypowiedziała, bo uważam że to by
zraniło kochaną osobę. Przypuszczam, że te słowa też ugodziły Twoje
męskie ego. Ale to tylko słowa nie czyny. Gratuluje opanowania w
rękoczynach, mnie to się zdarzyło po raz pierwszy ale jakoś dziwnie nie
przejmuję się tym. Może przy jakiejś sprzyjającej okazji powiedz jej
i tym jak te słowa Cię zabolały.
violyn - 14:44 03-06-2009
Czytam te forum i patrze na te wszystkie problemy dotyczace rozwodow,
opieki nad dziecmi,wladzy rodzicielskiej...itd.az mi wlosy stawaja na
glowie i ciary przechodza jak to w zyciu jest!!! Jest po prostu
perfidnie.Wszystko sie tylko kreci o biznes, pieniadze, seks, kazdy tylko
mysli o sobie, egoismus bez konca.Jestem w podobnej sytuacji, jest mi
bardzo ciezko (akurat w tym czasie kryzysu gospodarczego) Jestem w
separacji i chce sie rozwiesc a najlepiej od razu w dzisiejszym dniu, mam
dzieci i byly maz chce mi odebrac dzieci.bylismy dlugi okres 10 lat
malzenstwem,opuscil nas i zaczal jakies biznesy robic bo to mu
najwazniejsze pieniadze, roztwania kase w kazde strony,jest obojetny, to ja
w calym malzenstwie oszczedzalam jak moglam zebysmy mogli cos wlasnego miec
i swoj dom.nigdy nie byl szczerym do mnie zawsze za plecami i mysli ze on
najlepszy ja wychowywalam dzieci on sobie jezdzil gdzie chcial i robil co
chcial pewnie na dziwki nic mi nie pomagal myslal tylko o sobie i wszystko
zwalil na mnie ze ja jestem zla poprostu wszystkiemu ja jestem winna.tak
jak on powie tak musi byc poprostu on najlepszy z zadartym nosem,a ja nic
nie umiem mi nie dobrze szlo z powodu niego w nerwicy bylam on mowi ze go
to nie interesuje jest jedynakiem rodzice mu pod pysk wszystko dawali
wszystko za niego robili on nigdy sam z inicjatywy prezentow robil i nie
interesowal sie czego potrzebuje ja gotowalam,sprzatalam,bylam tylko
gospodynia domowa i sluzaca i do dzieci.Chce sie uwolnic wreszcie od tego
wszystkiego i miec spokoj.jak bym mogla ten czas cofnac to by bylo
inachej.radze wszystkim kobietom nie jestescie warte faceta dla ktorego
trzeba sie wiecznie poswiecac jestescie siebie wart!!!!Chcialabym wreszcie
spotkac milosc swojego zycia tylko gdzie szukac???
~miśka - 16:27 06-06-2009
Coraz więcej słyszy się o rozwodach i to przeważnie z błachych
powodów... Więc pojawia się pytanie;"CZY WARTO?" Miłość jest pięknym
uczuciem,ale jak widać nietrwałym,szybko przetwarzającym się w
przywiązanie.To już co innego i wtedy zaczyna się horror.Jeśli
istnieją szczęśliwe małżeństwa to jest to naprawdę rzadkie zjawisko.
Przynajmniej ja tak uważam...
~paja 15 - 00:18 17-06-2009
egoiste to ja mam w domu grosze daje na zycie bo musimy odlozyc on odlozyc
ja nie mogie tego dotknac
~Zakochany - 11:43 18-06-2009
Jestem żonaty od 2 lat mam syna 1,5r.ż. Moja żona powiedziała do mnie
że już mnie nie kocha i mam się wyprowadzić z domu. Nie spełniałem
jej wymagań i standarów. Oboje studiujemy ja jestem na 4 roku ona pisze
teraz licencjat. W maju straciłem pracę i przez ten czas zajmowałem się
dzieckiem żeby ona mogła spokojnie napisać swój licencjat. W
międzyczasie miałem szukać pracy ale Ona nie dawała mi szans przy
dziecku tak małym nie da się usiąć i coś zrobić dla siebie. Od kiedy
nie pracuje żona od rana do wieczora na uczelni a wieczorkiem 1h z
dzieckiem i na basenik siłownia do znajomych, fitness. i tak dalej
przestałem mieć czas dla siebie. Kiedy próbowałem jej coś powiedzieć
że jest coś nie tak odrazu była awantura bo ja nie pracuje... ale jak
mam znaleść pracę skoro od rana do wieczora dziecko a wieczorem nauka
sesja. A kiedy pracowałem miała pretensje że pracuje. bo nie siedzę z
dzieckie. A Teraz ja mieszkam 150km od dziecka i go wogole nie widuje. bo w
domu nie mogę mieszkać a Wawie hotel kosztuje. (a znajomym narazie nie
chce nic mówić) Tęskie za synem, za nią też. ale czy to wogóle ma
sens. Mieliśmy swoj dom warszawie, samochód cisza spokój byliśmy
idealną parą. Rozkręcaliśmy każda imprezę śmialiśmy się wydawało
mi się że ją rozumiem. Wieczorami robiłem kolację winko mieliśmy czas
dla siebie. a teraz ona jest daleko z moim synem. na moje telefony nie
odpowiada na sms też Jak mam żone odzyskać. Jeżeli nie idealna Para
rozwiedzie się. Już nie wiem jaki powinien być facet... Ja zajmowałem
się dzieckiem, pracowałem(sporą kasę przynosiłem), remontowałem
mieszkanie, ulubioniec dziadków teściów, gotowałem sprzątałem, dotego
studia, i do tego podobno przystojny chociaż po ślubie brzuszek mi urusł
ale tak to koleżanki z uczelni mówiły mi że niezłe "ciacho
jestem"(spokojnie też mężatki) Jeżeli ktoś ma jakiś pomysł albo
radę proszę o kontakt elfczarny@interia.pl
~gość - 17:16 22-06-2009
prosze o pomoc
jestem z mezem 10 lat po slubie mamy 2 dzieci 10lat
i 5 . chce wziasc z mezem rozwod albo separacje . przez te lata pracowalam
tylko ja na rozne zmiany na nocne tez musialam tak dostosowac godziny zeby
dzieci zawozic do szkoly a on tylko co zrobil przez te lata to kupowal i
sprzedawal samochody pieniadze dostawal od rodzicow mieszkalismy u jego
rodzicow ale wszystko bylo na mojej glowie on tylko sie z kolegami
spotykal
jego rodzice od zeszlego wrzesnia postawili nam dom ae
ciage sa awantury nie umiemy sie dogadac mielismy 2 samochody i je sorzedal
i sam rozwalik te piniadze nie dal nic dzieciom i nic nie kupil a bylo tego
troche 35 tysiecy ale nie mam gdzie sie wyprowadzic i ciagle mi suszy glowe
zebymsmy byli spowrotem normalna rodzina ale ja juz nie chce jest mi go
szkoda . a wie ze nie mam gdzie pojsci nie wytrzymuje nerwowo prosze o
pomoc . od 2 miesiecy poszedl do pracy alenie wiem na jak dlugo jego
rodzice jak sprzedadza dzialke to znowu zuci prace nie wiem co robic .
poznalam ogos jakis czas temu i tu jest problem
~Misia - 21:43 04-07-2009
Witam. Przeczytałam wszystkie posty. Smutne te historie. Moja jest
podobna. Jestem mężatką od roku. Mam małą półroczną córeczkę.
Dawno wiedziałam- w zasadzie od samego początku związku, że nie ma on
szans. Mój partner wówczas mnie nie szanował, nawet nie pamiętał kiedy
mam urodziny i do tego ma problem z alkoholem - i to duzy. Ale miłość
jest slepa- niestety. Głupio brnęłam w to. Potem pojawił sie pomysł,
że dziecko wszystko naprawi. To był najgłupszy pomysł na jaki mogłam
wpaść. No i teraz czeka mnie rozwód! Sama 25 latka z maleńkim
dzieckiem. i co dalej...?
~dyzia2505 - 19:00 15-07-2009
jestem mezatka od 4 lat mamy 3 letniego syna ,a drugie w drodze i wlasnie
teraz zrozumialam ze nie kocham meza lubie moje zycie ale nie ma w nim
milosci byla a potem zniknela jak maz mnie uderzyl i co teraz rozwod,sama
nie wiem co mam robic.
sama z dziecmi i budowa domu? prosze o rade.
~Greena - 22:33 16-07-2009
U mnie sytuacja wyglada tak ze jestesmy z mezem 16 mies.po slubie-znamy sie
4,5 roku.Juz w 2 tyg po slubie zaczelismy sie klocic z wyzwiskami,maz
wychodzil z domu podczas klotni.Nie oszczedzalismy sie w klotniach nawet
jak bylam w ciazy.Teraz mamy 5 mies dziecko a klotnie sa coraz
gorsze.Chodzi o rozne rzeczy,o to ze maz jest niezaradny i zarabia
6zl/godz,o to ze nie toleruje jego rodziny gdyz sa zaklamani i wsadzaja nos
w nie swoje sprawy a maz nigdy nie stoi po mojej stronie tylko zawsze po
ich stronie.Moja rodzina tez sie wtraca.Nie dogadujemy sie kompletnie i nam
juz nie zalezy.Dla dobra dziecka powinnismy zostac razem jako rodzice ale z
mezem zycia sobie nie uloze na to wyglada.Tylko gdzie pojsc?mieszkanie jest
zapisane na meza...
~Dorota - 22:05 19-07-2009
Uważnie przeczytałam Twoją historię i myślę ,że samotne
macierzyństwo jest piękne. Początki są trudne. Dziecko daje radość ,
sprawia ,że nasze życie nabiera sensu. Ja zdecydowałam się na rozwód w
wieku 34 lat. Mam 3 letnie dziecko i cieszę się ,że jestem sama. Wiele
osób chętnie nas zaprasza. Nie mam czasu na smutek, teraz moje życie
przepełnone jest miłością. A inna miłość niż do dziecka, zobaczysz
przyjdzie. Jedno wiem juz nie chcę z nikim ślubu. Trzymaj się cieplutko.
~Dorota - 22:09 19-07-2009
odpowiedz na pytanie czy możesz po tym wszystkim żyć z tym
człowiekiem, czy to był incydent. Wierz we własne siły jeżeli
zdecydujesz być z dziećmi. Zarządaj alimenty, można żyć w
wtynajętym mieszkaniu. Nie warto spędzać życie w nerwach, kłótniach.
Nieraz bywa ciężko ale warto przemyśleć pewne sprawy . Zycie jest za
krótkie żeby się męczyć.Głowa do góry.
~mała - 01:32 22-07-2009
do~zakochany
radzę pojechać do niej bez zapowiedzi i spokojnie
porozmawiać.Spróbuj jej wytłumaczyć, ze zalezy Ci na waszej
rodzinie.Spróbujcie to ratować! Jesteś bardzo wrażliwym człowiekiem,
życzę Ci z całego serca aby się udało. Moja historia jest podobna,mamy
połroczną córeczkę. Mąż pracuje za granicą ale zawsze miał problemy
z oszczędzaniem pieniedzy.Planowaliśmy zakup mieszkania,wszystko było i
jest na mojej głowie.Mąż nie dawał mi grosza na dziecko pod pretekstem
oszczędzania.Aż dowiaduję się przez przypadek że on cała kasę wysyla
mamie i siostrze!!!Po kryjomu, abym się nie dowiedziala!!i na dodatek
awantury robi ze ja nie lubie jego rodziny!!!ręce mi opadły.Naprawdę nie
wiem co to dalej będzie.Wstyd mi ze jestem na utrzymaniu rodziców, w ten
sposob chcieli oni pomóc kupić nam własne M.Szczęście rozsypało mi
się jak domek z kart.Ale trzymam kciuki za Ciebie Kolego.Powodzenia
~marcin - 21:44 29-07-2009
a mi żona jesli tak ja mazna nazwac sama powiedziala ze od roku ma innego
i uwaza ze sex to nie zdrada
~daghon - 09:48 31-07-2009
coz.... ja jestem 4 lata po slubie... mieszkalismy rok u moich staruszkow a
potem trach dowiaduje sie ze moja zona sie wyprowadza i tak zaczely sie 2
lata separacji gdzie staralem sie pomoc jak moglem czy finansowo czy
moralnie... stalem sie takim dobrym przyjacielem przez wlasne wyrzuty
sumienia a przez to zaczely sie budowac inne relacje.... 3 razy pomagalem
sie jej przeprowadzac i 2 razy znależc mieszkanie.... wspieralem ja jak
moglem gdy stracila prace... i tak mineło 15 roku gdy juz zaczalem watpic
i poznalem kogos(totalna głupota z mojej srony ale nie wazne).... zona
zaczela walczyc oto zebysmy sprobowali znow byc razem... ciezko bylo bo
moja znajomosc dala sie tutaj we znaki ale zamieszkalismy razem... minelo
1,5 roku lepszych i gorszych chwil... beznamietny sex w łozku raz na
miesiac, zasrany teatr przed wszystkimi jacy to my jestesmy szczesliwi....
owszem byly dobre chwile gdy cieszylismy sie szczesciem ale nie jak
małzeństwo raczej para dobrych przyjaciół.... i trwaloby to pewnie
jeszcze troche ale pewne zreczy zaczely nnbierac tempa... zaczalem miec
przeczucie ze ktos jest 3... i wczoraj potwierdziłem swoje obawy... teraz
siedze i sie pakuje... separacje juz mam za soba 2 raz tego pzrechodzic nie
chce... pozostaje rozwod... i własnie skad zdobyc druczek z "pozwem o
rozwod" i czy ktos wie gdzie musze go złozyc mieszkam w wawie ursynow....
chodzi mi o adres... z gory dzieki.
~gość - 21:02 01-08-2009
co człowiek myśli po trzeżwemu to powie po pijanemu
~gość - 15:33 03-08-2009
masz racje sama jestem w takiej sytuacji tylko jeszcze na mnie rece podnosi
a mi brak odwagi
jakajaania - 11:20 25-08-2009
o matko,to straszne,jesli mozesz to sie odwołaj,nie dopuść do tego,zeby
ten dran wygrał,niech mu tak latwo nie pójdzie,KOBIETY NIE DAWAJCIE
SIE!!!!!!
jakajaania - 11:26 25-08-2009
NIE CZEKAJCIE,AZ SIE COS POPRAWI,BO JAK MĄZ JEST WREDNY,TO JUZ LEPSZY NIE
BEDZIE.SZKODA CZASU,TRZEBA SZYBKO UCIEKAC I ZACZYNAC NOWE,LEPSZE ZYCIE.NIKT
NIE JEST WARTY WASZYCH ŁEZ,A TEN KTO JEST ICH WART,NA PEWNO DO NICH NIE
DOPROWADZI.
Maja@ - 23:06 29-08-2009
Witaj :)
Ludzie, którzy się nie kochają już to w takim małże4ństwie
się tylko ranią. Więc... Masz szansę na rozwód z orzeczeniem jej winy
i wtedy ona nie ma nic do gadania. Masz świadków, że to jej wina?
Dla
sądu ważne jest, ze nastąpił TRWAŁY I ZUPEŁNY rozkład więzi
małżeńskich. A tak jest z tego co opisujesz. Jeśli już złożysz pozew
i oboje dostaniecie z sądu powiadomienie o pierwszej sprawie, możesz z
nią porozmawiać, że albo udowadniasz jej winę, albo mówicie zgodnie,
prawdę i ty na sali sądowej zmieniasz pozew o rozwód bez orzekania o
winie (masz do tego prawo). Życzę powodzenia.
Maja
~mad. - 16:42 03-09-2009
hey,widze że nie tylko ja mam taką sytuację!:(tylko moje małżeństwo
przetrwało PÓŁ ROKU.byłam załamana kochałam męża i to co najgorsze
zawsze mu wierzyłam a o zdradzie nie było mowy!!!po powrocie z wakacji
jednak się rozczarowałam bo wyszedł z domu i po prostu zostawił mnie
dla małolatki o 10 lat młodszej od siebie:) zostawił nas bez niczego
(nie pracowałam zajmowałam się wychowaniem naszej córeczki 2
letniej.),podałam go o alimenty których nie płaci,nie odwiedza dziecka
hmm dużo pisania niestety przykre ale naj prawdziwsze:(Teraz beszczelny
typ wydzwania i każe mi podpisać pozew bez orzekania o winie!!nigdy tego
nie zrobie rozwód owszem ale nie dam się kolejny raz oszukać temu
człowiekowi!!!po prostu zrujnował mi i mojej córci życie,życie które
było przez pół roku piękne bo tylko tego w życiu chciałam
domu,rodziny ...teraz jestem z moją córką ma 2,5 serce mnie boli jak
pyta o tatusia a ja jej ciągle mówie że tatuś jest w pracy... hmm dużo
pisania
~meg22 - 23:17 08-09-2009
ja również zamierzam złożyć papiery tylko boję się reakcji
teściów,nie kocham swojego męża a ślub wzieliśmy ze względu na jego
rodziców i to ze zaszłam w ciąże,mam go już dosyć,Mam identyczną
sytuacje jak pani też zaczęłam pracować,i również tego nie docenia
jedynym plusem jest to że opiekuje się córką gdy ja jestem w
pracy.
Pozatym poznałam mężczyznę z którym wiążemy wspólne plany
na przyszłość i jestem w totalnej kropce.proszę o odpowiedż
~gosc - 15:47 23-09-2009
bycie z soba dla dobra dziecka - gdy ktos sie cały czas kłuci... jakie tu dobro dziecka?
~Katarzynka - 21:48 23-09-2009
żadne......
dobro dziecka.... ahhhhh
~ja - 17:22 03-10-2009
Nie tak czasami człowiek kocha znosi wszystko by jakoś było nie może się pozbierać nie pamięta co złe lima bicie wyzwiska boli kochanka która jest nikim i obok 2 dzieci czekających na tate swoja psychika do d... i co dalej jak się podnieś nienawidzisz i kochasz choć tego nie chcesz co zrobić czujeszx żal do całego świata a powinnaś do siebie bo na to pozwoliłaś
~basiej - 22:15 05-10-2009
...kochać i nienawidzić...
być ofiarą samego siebie...
jak pokonać strach i skończyć coś co nie ma sensu?
~manufaktura - 11:40 06-10-2009
odważny jeśli umrze to raz
a tchórz bojac się umierać będzie tysiąc razy
~majka - 09:29 15-10-2009
Nigdy nie rezygnuj ze swoich marzeń i pragnień a jeśli Twój mąż nie myśli racjonalnie trudno to dla niego tym bardziej nie rezygnuj z kontaktów z córką to jakieś nieporozumienie, Twój mąż to druga strona mojego Ojca, który nigdy nie interesował się ani mną ani bratem a dziś mówi, że nie ma dzieci. Zadałam mu pytanie gdzie był gdy go potrzebowaliśmy szacunek do dzieci buduje się od ich narodzin tak jak i do rodziców, Twój mąż nie rozumie wielu rzeczy ma problem ze sobą z własna osobowością najwyraźniej ma poczucie winy.
~mia27 - 19:01 05-11-2009
ja jestem poł roku po ślubie....mieszkaliśmy przed ślubem 6 lat.Można powiedzieć-byłam ślepa, wykorzytsywana itd.ja pracowałam, on do godziny 15ej spał, wyrzucili go ze studiów dwukrotnie, wyjmowal mi pieniądze z konta, zostawałam bez wypłaty. Gdy w końcu mnie oświeciło i powiedziałam nie zaczela sie agresja psychiczna-poniżanie, straszenie samobojstwem, itd. nie bede przytaczac szczegołów. Teraz mieszkamy odzdzielnie on mysli ze wszystko sie uloży ale ja już podjelam decyzje -chce rozwodu....Nie bede go cale zycie utrzymywac.
~gość - 12:05 12-11-2009
Witam
Moja sytuacja jest następująca - jestem 6 lat po ślubie,mamy synka z zespołem downa(5 lat),sama się małym zajmuję : biegam do lekarzy na kontrole,rechabilitację(kiedyś miałam oskrzela i poprosiłam męża idź z nim bo ledwo chodzę to mi odpowiedział ''chyba Cię straszy :( ),wszystko sama robię sprzątam,gotuję itd a mąż jak wraca z pracy nie zajmuje się synkiem(nawet się nie przywita z nami :( ),i idzie coś robić żeby z nami nie posiedzieć albo ogląda tv i na necie siedzi,jak coś powiem że mi się nie podoba mówi że mam sobie iść do mojej Mamy(mieszkam u jego rodziców), cały czas przy synku źle się do mnie odnosi : głupia,idiotka,gnojek itd a jak się ''postawię'' słownie mówi że mam się zamknąć a jak idę i chcę porozmawiać z teściową to mówi czego znowu się kłócimy a jak mówię że ile można tego słuchać i mam dość to mówi że ona się do Nas nie wtrąca i że jego nie słyszy a mnie tylko(mnie ponoszą nerwy i kłócę się bo ile można tego słuchać jak ktoś traktuje cię jak śmiecia :( )
Mąż owszem płaci raty robi zakupy ale ja niemam ''dojścia'' do jego pieniędzy(jak wybrałam 50,00zł z banku bo mi brakło na zakypy to powiedział że zablokuje dla mnie dostęp do konta :( ) daje mi odliczone jak idę za coś płacić bo twierdzi że przewalę kasę ,to już długo trwa i założyłam osobne konto na pieniążki które dostaję na synka(844,00zł )
po 2 teściowa się wtrąca do wychowania synka : dałaś mu leki a zrobiłaś to tak i siak,czy one je w przedszkolu bo jakoś je i chyba jest głodny(chodzi od września) i non stop się pyta a zjadł tam i wogóle :( - wczoraj była sytuacja(już nie raz) synek zrzucał mi serwetkę ze stołu i mówię że nie wolno to on ze złości że mu nie pozwolę zaczął płakać to poszłam z nim do 2 pokoju żeby tam siedział i powiedziałam że mnie na płacz i litość nie wezmie i jak się uspokoi pójdzie się bawić i nagle teściowa się pojawia a synek jedno i to samo : ''na dół''(czyli do nich) a ja że nie bo był nie grzeczny a teściowa że nie bo nie ukochał babci i ja powiedziałam że czemu jak ja powiem że nie pójdzie oni robią wszystko na odwrót i on się później nie słucha.....i nagle mówi synkowi przeproś mamę to cię póści a ja że nie pójdzie to mąż na mnie powiedział przy Mamie : widzisz ona jest poj... tylko te z jej winy te awantury w domu są,że jak mały jest nie dobry to go posadzę za karę na łóżku a on płacze.....normalnie mam dość tak jest zawsze we dwóch na mnie i że ja jestem ta zła....
Z moimi rodzicami nie rozmawia bo powiedzieli co myślą i wielce się obraził nawet małego mi nie odepnie i nie zaniesie (4 piętro) tylko siedzi i pyta o której ma bydź, a jak ma przyjechać po nas dzwoni ubieraj się i nawet nie wejdzie po niego i nie zapnie tylko siedzi w samochodzie....moi rodzicie i brat z żoną powiedzieli że mam wnieść pozew o rozwód i alimenty i może wtedy się w stosunku do mnie zmieni i otrzeźwieje a jeśli nie to będę wolna i szczęśliwa.....jak tak na to patrzę to widzę że mają rację..powiedzcie mi co mam zrobić bo już niewiem sama :(
~Roman - 21:23 24-01-2010
Autor tresci ma racje pielegnuj swoje maluzenstwo,ja sam bylem 16 lat w zwiazku i na poczatku zona tez tak jezdzila do mamusi i na 7 lat pierwszych nie bylismy ze soba az 4 lata,ale zawsze twierdzila ze dobrze robi,posiedziala ze mna 2 tyg zadzwonila mamusia i jechala ze niby na tydzien wracala po miesiacu a nawet 2 i zawsze ze to nic zlego ,4 razy tez wiadomo chcac mieszkac z mama swoja sie wyprowadzala i 2 razy nawet mieszkalem z nia u jej mamy powiem tak choror zero intymnosci brak czasu dla mnie ze strony zony i ja oglem zone prosic 100 razy mama powiedziala raz i zawsze posluchala,mamy trojke dzieci juz od 7 miesiecy nie zyjemy razem,przez pol roku nie dala mi kontaktu z mlodszym dzieckiem,az sie zapytalem czy mam zlozyc do sadu o ustalenie bo mieszkamy od siebie 350 km.wtedy ze mi nie utrudnia,dzis juz inaczej patrze na to wszystko ale w pierwszym czasie po rozstaniu bylem zalamany tymbardziej ze zone kochalem i byla dla mnie calym swiatem,a ostatnie nasze rozstanie po pol roku kiedy nie miala pracy i sie zalamala wzielem ja do siebie i pomoglem przysiegala ze nigdy juz tak nie zrobi ,a le slowa dzis musialem sie podniesc tym bardziej ze mielismy sporo dlugow bo az 30 tys,ale postanowilem sam splacac,a dlugi sie wziely ie ze przepilem ale zawsze jak brakowalo to wiadomo kredyt a potem zona po co splacac mnie nie bylo bylem za granica i tak sie z 12 tys wzielo az tyle,ale ja splace powiedzialem ze bede placil alimety ale w miare swoich zarobkow,a zona chce alimety,wszyscy mowia abym wniosl o sprawe o opdzial dlugow albo zaliczyl sobie na koszt alimetow,teraz bede skladal pozew o rozwod bo poprostu mam juz dosyc a jak sie zapytalem ze moze do psychologa to nawet nic echo,ale nie zrobila nic aby ratowac zwiazek,bo za kazdym razem ja ratowalem i prosilem,tak juz jest droga posluchaj meza bo zostaniesz sama a dzieci pojda w swoja strone,a w tedy powiesz ze maz niedobry,dlugi temat czasami ciezko nawet opisac ale jak cos prosze pisac do mnie na mail rph65@interia.pl , pozdrawiam i czasami warto chwile sie zastanowic bo potem sa juz nieodwracalne sytuacje a tak jak w mojej juz sie nie da tego naprawic i wybaczyc,mam nadzieje ze jakos mi rozwod sie potoczy ze mi podpisze bo juz nawet czesc osob mowi abym wystapil o wniesienie z jej wina,no coz ale mysle ze wolal bym po dobroci i odejsc z godnoscia i niech slucha mamusi i kolezanek,a kiedys moze znajdzie ksiecia z bajki,no dwoje dzieci to juz 16 i 17 lat mniejsza przylepa to 9 lat,ale dzieci kcham i kochal bede bo jestem ich tata i to samo dziecia powtarzam ze mama tez ich kocha i maja mame szanowac ,To tyle pozdrawiam

Społeczność »

Zadaj pytanie na forumZOSTAŃ NASZYM EKSPERTEM
dukeaeccmfilipinkanieruchomosci_wawzaneta1985
dukeaeccmfilipinkanieruchomosci_wawzaneta1985
Dołącz do naszego grona