Zadaj pytanie na forumZOSTAŃ NASZYM EKSPERTEM
| dukeaecc | kw02 | ja_jagienka | barszym |



Wypowiedziałam umowę u ubezpieczyciela 2 dni po wyznaczonym terminie( data ostatecznego dnia wypowiedzenia umowy to 4 listopad-sobota) - oczywiście to mój błąd, ale myśląc że da się jeszcze uratować sprawę udałam się w tym dniu ( 6 listopad - poniedziałek) do naczelnika oddziału, który wyraził zgodę na wcześniejsze rozwiązanie umowy bez żadnego problemu, zapewniając mnie o tym ustnie no i pisemnie treść jego adnotacji na dokumencie jest taka : "Proszę przyjąć wypowiedzenie ze względu na to że placówki w dniu 4.11. były nieczynne" - data 6.11. + podpis + pieczątka Więc w tym samym dnu ubezpieczyłam auto w innej firmie ubezpieczeniowej gdzie składka była tańsza. Sprawa w tej chwili toczy się w sądzie, bo po niespełna 3 latach ubezpieczyciel upomniał się o pieniądze za ten okres. Rozumiem swój błąd i wiem że nic to nie zmienia że termin był w sobotę , bo można było nadać list polecony na poczcie itd. i przepisy mówią jednoznacznie, ale interesuje mnie wprowadzenie mnie w błąd naczelnika. Ubezpieczyciel przyjął postawę że prawo to prawo i wypowiedzenie było nie w terminie, ok ale czy można tak sobie coś pisać będąc osobą kompetentną i nie ponosić za to odpowiedzialności i narażać kogoś na koszty? Proszę o wszelkie porady w tej sprawie jeśli ktoś miał podobne doświadczenia. Głównie zależy mi na odpowiedzi ile warta jest taka adnotacja naczelnika na piśmie. Czy naczelnik swoją adnotacją na wypowiedzeniu rozwiązał umowę ? | |||
zgłoś naruszenie regulaminu![]() | |||
Skoro naczelnik przyjął twoje pismo to jest to za uznanie dostarczenia pisma w terminie (przez naczelnika - więc osobę upoważnioną do takiej decyzji) - taką poradę dostałem od rzecznika ubezpieczonych. | |||
zgłoś naruszenie regulaminu![]() | |||
linki reklamowe | |

| Kalkulatory | Pisma |
| Akty prawne | Tagi |

| A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | R | S | T | U | W | Z | MAPA SERWISÓW |
